Cykl dawno nie poruszany, więc przypomnijmy trzy filary męskiego gotowania, w kolejności ważności:
- Aby się nie narobić
- Wykorzystać jak najwięcej zastanych produktów
- Aby dało się zjeść, a przynajmniej nie zaszkodziło
Dzisiaj przyrządzimy stek z Lidla z frytkami (może też z Lidla). Poza specjalnie kupionym stekiem cała reszta z tego co w domu. To bardzo rzadki produkt w moim menu, a co tam, czasem...
Tak więc mamy:
stek
powiędła papryka
cebula
olej z winogron
masło - już lekko zmęczone
przyprawy
ogórek konserwowy
frytki
Dzień wcześniej myjemy mięso i macerujemy musztardą, oliwą i pieprzem. Nie solimy. Jarzyny, które tego wymagają obieram, wszystko kroimy. Na żeliwnej patelni (polecam, równomiernie grzeje) podgrzewamy olej winogronowy i masło. Włączamy piekarnik na 180'C i po nagrzaniu wykładamy na papier do pieczenia frytki.
Na podgrzaną patelnie wykładamy paprykę i cebulę i chwilę podduszamy pod przykryciem. Następnie odkładamy na talerz i usuwamy resztki z tłuszczu, zwiększamy temperaturę ale tak, aby tłuszcz nie palił się i wkładamy stek. Obsmażamy jakieś 5-6 minut z każdej strony oraz na krawędziach - będzie rare/medium rare. Jeśli trzeba, dolewamy oleju.
I cóż - stek na talerz, frytki powinny także być gotowe i smacznego.
W pół godziny można się spokojnie opędzić.
PS akurat ten kawałek zawierał żyłę, mogło by być lepiej, trzeba uważnie wybierać mięso. Ja jem rzadko więc nie mam doświadczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz