W tym roku mamy już 9-tą edycję świetnego festiwalu jazzowego JAZZTOPAD.
Masa koncertów, wybitni muzycy, niepowtarzalna atmosfera; pewnie inna niż na JnO, ale czasy są inne i "to se ne vrati". Jest to rewelacja, że w czasach, gdy media zupełnie odpuściły sobie jakąkolwiek kulturę, której poziom sięga wyżej majtek, są ludzie, którzy chcą takie festiwale organizować, mają dla kogo to robić i znajdują sponsorów. Widzę, że świat jeszcze trochę pociągnie.
Poza "konwencjonalnymi" koncertami, mamy tutaj także ciekawe, niestandardowe wydarzenia. W niedzielę wybrałem się na koncert do mieszkania prywatnego! No, tak do końca nie jest to tylko mieszkanie prywatne - właściciele prowadzą tam prywatną galerię, organizują koncerty oraz różne "eventy", że użyję tego brzydkiego, choć modnego słowa. To jedno z trzech mieszkań koncertowych, wstęp jest bezpłatny, należy wcześniej się zapisać.
W kamienicy, przy ulicy Chrobrego, spotkali się muzycy oraz liczni miłośnicy jazzu. Co ciekawe, jazz jest muzyką mojego pokolenia, a jednak była chyba tylko jedna osoba starsza od mnie, poniżej spora wiekowa dziura i cała masa, mniej lub bardziej, młodzieży. Gdzie podziali się moi rówieśnicy, spędzający kiedyś całe noce na JnO czy w Rurze? Wczesna emerytura?
Hasłem koncertu był dzień koreański - co miało odniesienie do obu stron sceny, sceny której tam właściwie nie było, ale wiemy o co chodzi. Zagrał kwartet złożony z koreańskiej pianistki, grającej twardy, organiczny, chwilami wręcz perkusyjny jazz, jakiego raczej oczekiwalibyśmy od mężczyzny, młody polski klarnecista, którego pamiętam z poprzedniego roku w tym samym miejscu, a który przez ten rok poczynił olbrzymie postępy: wtedy był trochę spięty, być może onieśmielony bardziej doświadczonymi kolegami - teraz swobodny, pełen inwencji, razem z pianistką szaleli po nutach. Mimo, że nie były to łatwe improwizacje, młoda publiczność świetnie to "zniosła". Do tego perkusja i kontrabas, nie wybijające się na pierwszy plan, raczej background dla solistów. Na antresoli mieliśmy egzotyczne przeszkadzajki.
Pióro skrzypi, kleksy wszędzie, co to będzie, co to będzie...
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt.
e-mail: blogonim@gmail.com
fb: facebook.com/andrzej.malyszko
Łączna liczba wyświetleń
Wernisaże Wrocław (nie tylko)
ZGŁOŚ IMPREZĘ NA blogonim@gmail.com WIDOK SZCZEGÓŁÓWY - KLIKNIJ PLAN DNIA
poniedziałek, 12 listopada 2012
WERNISAŻ W "ART - G - GALLERY" - DOBCZYCE II
W dniu 10. 11. 2012 r.,o godz.17,oo w "ART - G - GALLERY" ,Wrocław , ul. Grochowa 8 odbył się wernisaż kolejnej wystawy poplenerowej "DOBCZYCE,Wiosna 2012".
Na wystawie prezentowany jest inny zestaw zdjęć niż na wystawie otwartej w samych Dobczycach. Dobór ma także trochę inny charakter - jest kilka aktów, sporo fotografii kreacyjnych. O ile w Dobczycach pokazaliśmy zdjęcia dobrane według klucza - piękno Dobczyc i regionu, tutaj mamy swobodną interpretację, transformację, techniki komputerowe - choć wszystkie bazowe zdjęcia powstały podczas pleneru.
Akty dodają wystawie odrobinę pikanterii (są bardzo estetyczne), co w tej galerii jest jak najbardziej na miejscu.
Przygotowania
Znany wrocławski fotografik i dziennikarz wraz z gospodynią GALERII (nie tylko pracą człowiek żyje...)
Wernisaż
wtorek, 6 listopada 2012
Jam Session w Imparcie
W kawiarni Autograf przy wrocławskim Imparcie organizowane są Jam Sessions, dla niewtajemniczonych - a nie obrażając nikogo, wraz ze spadkiem zainteresowania jazzem na rzecz muzyki "popularnej" , coraz mniej słuchaczy wie, co ten termin oznacza - to luźna forma grania klubowego, głównie improwizowanego w oparciu o znane standardy, często z udziałem zaproszonych lub spontanicznych muzyków.
Dzisiaj w Autografie grał jazzowy Sławek Dudar Quartet. I grał naprawdę dobrze.
Uwielbiam to specyficzne uczucie, słuchając muzyki, czytając książkę, oglądając film, czy wreszcie rozmawiając z kimś, dopuszczenia do magii, metafizyki, intelektualnego wyzwania. I takie uczucie towarzyszy mi gdy słucham dobrego jazzu. Brzmi to może górnolotnie, a dla tych co na jazz są niewrażliwi - jest wręcz naciągane, ale tak to właśnie wygląda. Gdybym napisał, jaką literaturę lubię lub jakie filmy mną wstrząsnęły - pogrążyłbym się jeszcze bardziej - więc o tym sza.
Jako, że okraszam te zapiski zawsze zdjęciami - teraz także kilka - słabych i niewiele, bo ciemno było okrutnie.
PS - Jamy w Autografie są bezpłatne, co nie jest dla frekwencji bez znaczenia.
Dzisiaj w Autografie grał jazzowy Sławek Dudar Quartet. I grał naprawdę dobrze.
Uwielbiam to specyficzne uczucie, słuchając muzyki, czytając książkę, oglądając film, czy wreszcie rozmawiając z kimś, dopuszczenia do magii, metafizyki, intelektualnego wyzwania. I takie uczucie towarzyszy mi gdy słucham dobrego jazzu. Brzmi to może górnolotnie, a dla tych co na jazz są niewrażliwi - jest wręcz naciągane, ale tak to właśnie wygląda. Gdybym napisał, jaką literaturę lubię lub jakie filmy mną wstrząsnęły - pogrążyłbym się jeszcze bardziej - więc o tym sza.
Jako, że okraszam te zapiski zawsze zdjęciami - teraz także kilka - słabych i niewiele, bo ciemno było okrutnie.
PS - Jamy w Autografie są bezpłatne, co nie jest dla frekwencji bez znaczenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































































