Oczywiście to opinia, której nie podzielą rzesze młodych ludzi (ponad 120 tysięcy samych studentów), dla których ważne są trochę inne aspekty ( dużo niezłych uczelni, miejsca pracy dorywczej czy czasowej, mnóstwo miejsc dla rozrywki w Rynku i okolicach). Jednak i oni w końcu przestaną być młodzieżą i zderzą się z problemami "normalnej" egzystencji.
Jest jednak obszar aktywności społecznej we Wrocławiu, który nie wzbudza większych kontrowersji (oczywiście są sprawy bulwersujące, ale nimi zajmować się tutaj nie będziemy) - to kultura. Zaczynając od kultury instytucjonalnej przez duże "K" - Wratislavia Cantans, PPA, T-Mobile Nowe Horyzonty, NFM, ważne wystawy Muzeum Narodowego, Galerii Miejskiej i wiele więcej - po liczne imprezy muzyczne, teatralne i wystawiennicze o mniejszym zasięgu. Praktycznie nie ma dnia, w którym coś by się nie działo...
Szczególnie aktywne są galerie sztuki, których Wrocław ma sporo. Każda ma swój profil i artystyczne preferencje - ta różnorodność pozwala oferować szeroki wachlarz dzieł sztuki.
W klimatycznym wnętrzu Dworca Świebodzkiego Robert Szeptycki urządził nowa galerię "stacja dizajn". Galeria jest silnie związana z wrocławskim światem artystycznym - Akademia Sztuk Pięknych - oraz z twórcami sztuki użytkowej. Taki profil pozwala na "praktyczną" konstatację, co dzieli sztukę od dizajnu, czy granica jest wyraźna, czy raczej płynna i kontekstowa (dzieło sztuki czystej może pełnić funkcję użytkową, np. mała rzeźba może być przyciskiem do papieru, lub odwrotnie - etykieta puszki z zupą stała się obrazem - sztuką czystą). A więc tak zorganizowana kolekcja niesie pewną wartość dodaną w postaci refleksji dotyczącej złożoności zjawiska jakim jest sztuka, stąd z jednej strony potrzeba klasyfikacji, a z drugiej słabość czy zagrożenia poznawcze z tej klasyfikacji wynikających...
Wernisaż oficjalnego otwarcia "stacji dizajnu" zgromadził artystów i miłośników sztuki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz